top of page

Dlaczego czasem mniej znaczy więcej na stronie internetowej?

Zdjęcie autora: jolacraftart
jolacraftart
18 sie
4 minut(y) czytania
Kobieta pracująca przy komputerze nad projektem strony internetowej w spokojnym domowym biurze
Kobieta pracująca przy komputerze nad projektem strony internetowej w spokojnym domowym biurze

Kiedy zaczynałam tworzyć strony internetowe, wydawało mi się, że skoro Wix daje tyle możliwości, warto z nich korzystać.

Animacje, galerie, kolejne sekcje, przyciski, ozdobne elementy, różne kolory…

Przecież skoro można coś dodać, to może strona będzie dzięki temu ciekawsza?

Dzisiaj coraz częściej łapię się na zupełnie odwrotnej myśli:

Czy na pewno tego potrzebuję?

I okazuje się, że bardzo często odpowiedź brzmi: nie.

Co raz bardziej przekonuję się, że dobra strona nie musi pokazywać wszystkiego naraz. Czasami właśnie usunięcie jednego elementu, skrócenie tekstu albo pozostawienie większej ilości wolnej przestrzeni sprawia, że projekt zaczyna wyglądać lepiej.

I - co jeszcze ważniejsze - staje się łatwiejszy w odbiorze.


Wyobraź sobie dwie strony


Na pierwszą wchodzisz i od razu widzisz duży nagłówek.

Pod nim tekst. Obok zdjęcie. Niżej trzy przyciski.

Jeszcze niżej przesuwającą się galerię, kilka ikon, kolejną ofertę, baner, formularz, opinie klientów, posty z Instagrama i następne wezwanie do kontaktu.

W dodatku część elementów się porusza.

Coś pojawia się z lewej strony, coś z prawej, a jeszcze coś wyskakuje chwilę później.

Każdy z tych elementów osobno może być całkiem dobry.

Problem zaczyna się wtedy, gdy wszystkie chcą zwrócić na siebie uwagę jednocześnie.


A teraz wyobraź sobie drugą stronę.

Dobry nagłówek.

Jedno zdanie wyjaśniające, czym zajmuje się firma.

Zdjęcie. Jeden wyraźny przycisk. Trochę wolnej przestrzeni.

Niżej najważniejsze informacje o ofercie.

Bez pośpiechu. Bez konieczności oglądania wszystkiego w pierwszych kilku sekundach.

Na której stronie łatwiej byłoby Ci zdecydować, gdzie spojrzeć najpierw?

Ja coraz częściej wybieram tę drugą.


Pusta przestrzeń też jest częścią projektu


Kiedyś wolne miejsce na stronie mogło wydawać mi się czymś, co trzeba wypełnić.

Dziś patrzę na nie zupełnie inaczej.

Przestrzeń pomiędzy nagłówkiem a tekstem, pomiędzy zdjęciem a przyciskiem czy pomiędzy kolejnymi sekcjami nie jest zmarnowanym miejscem.

Ona pozwala stronie oddychać.

Dzięki niej łatwiej zauważyć to, co naprawdę ważne.

Trochę jak w mieszkaniu.

Możemy postawić mebel przy każdym kawałku wolnej ściany, dodać dekoracje na każdej półce i obraz na każdej pustej przestrzeni.

Tylko czy dzięki temu wnętrze rzeczywiście stanie się piękniejsze?

Ze stronami internetowymi bywa podobnie.

Nie każdą przestrzeń trzeba czymś wypełnić.


Nie każda sekcja musi znaleźć się na stronie


„Może jeszcze dodamy…”

To zdanie podczas projektowania strony pojawia się bardzo łatwo.

Może FAQ?

Może galeria?

Może aktualności?

Może licznik?

Może mapa?

Może Instagram?

Może jeszcze jedna sekcja o firmie?

Każdy z tych elementów może mieć sens.

Ale nie na każdej stronie.

Dlatego zamiast pytać:

„Co jeszcze możemy tutaj dodać?”

coraz częściej wolę zapytać:

„Czy osoba odwiedzająca tę stronę naprawdę tego potrzebuje?”

Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, być może tej sekcji po prostu nie trzeba.

To jedna z rzeczy, których nauczyły mnie moje dotychczasowe projekty.

Coraz mniej interesuje mnie dodawanie elementów tylko dlatego, że dobrze wyglądają. Coraz bardziej zależy mi na tym, żeby każdy z nich miał swoje zadanie.


A co z przyciskami?


Przyciski są ważne.

Pomagają przejść do oferty, przeczytać więcej, zarezerwować usługę albo skontaktować się z właścicielem strony.

Ale tutaj również można przesadzić.

Wyobraź sobie, że widzisz:

ZOBACZ OFERTĘ

obok:

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

niżej:

NAPISZ DO MNIE

a kawałek dalej:

SPRAWDŹ TERAZ

i jeszcze:

UMÓW ROZMOWĘ


Który wybrać?

Jeśli każdy element strony mówi „kliknij mnie”, żaden nie jest już szczególnie ważny.

Dlatego przycisk nie musi pojawiać się po każdym akapicie.

Powinien znaleźć się tam, gdzie użytkownik rzeczywiście może być gotowy na kolejny krok.

I powinien jasno mówić, dokąd ten krok prowadzi.


Mniej nie oznacza nudniej


To chyba jedna z najważniejszych rzeczy.

Prosta strona nie musi być pusta, chłodna ani pozbawiona charakteru.

Może mieć piękne zdjęcia.

Może mieć delikatne kolory.

Może mieć ciekawe fonty, subtelne animacje i charakterystyczne detale.

Różnica polega na tym, że nie wszystkie te rzeczy muszą pojawić się jednocześnie.

Czasami jeden detal zapamiętamy znacznie lepiej niż dziesięć.

I właśnie dlatego coraz bardziej lubię spokojne strony.

Takie, które nie próbują od pierwszej sekundy udowodnić, ile potrafią.


Prostota wymaga decyzji


Co ciekawe, stworzenie prostej strony wcale nie zawsze oznacza mniej pracy.

Czasami jest wręcz odwrotnie.

Trzeba zdecydować, co jest naprawdę ważne.

Które zdjęcie zostawić?

Który tekst skrócić?

Którą sekcję usunąć?

Gdzie powinien znaleźć się przycisk?

Co użytkownik powinien zobaczyć jako pierwsze?

To właśnie te drobne decyzje sprawiają, że gotowa strona może wyglądać naturalnie i lekko.

A wiele z nich pozostaje później zupełnie niewidocznych dla osoby, która ją odwiedza.

I to jest temat, do którego jeszcze wrócę, bo za gotową stroną kryje się znacznie więcej pracy, niż widać na pierwszy rzut oka.


Mniej może oznaczać również łatwiejszą drogę


Prostota nie dotyczy tylko wyglądu.

Dotyczy też tego, jak poruszamy się po stronie.

Jeśli odwiedzający musi długo zastanawiać się, gdzie znaleźć ofertę albo jak przejść do kontaktu, nawet najpiękniejszy projekt niewiele pomoże.

Każda podstrona i każda sekcja powinny w naturalny sposób prowadzić dalej.

Właśnie dlatego znaczenie ma również dobre połączenie poszczególnych miejsc na stronie.

Pisałam już o tym przy okazji linkowania wewnętrznego.

Dobrze zaplanowana strona nie prowadzi użytkownika w dziesięciu kierunkach jednocześnie.

Raczej spokojnie podpowiada:

„Jeśli tego szukasz, możesz pójść tutaj.”


Mniej znaczy więcej, ale nie zawsze mniej


Nie chodzi więc o tworzenie stron składających się z jednego zdjęcia, dwóch zdań i przycisku.

Nie chodzi również o to, żeby każda strona była minimalistyczna.

Chodzi raczej o świadomy wybór.

Jeżeli potrzebujemy galerii - dodajmy ją.

Jeżeli opinie klientów pomagają budować zaufanie - pokażmy je.

Jeżeli rozbudowana oferta wymaga kilku podstron - stwórzmy je.

Ale nie dlatego, że „tak powinno być”.

Tylko dlatego, że w tym konkretnym miejscu jest to potrzebne.

I chyba właśnie tak rozumiem dziś zdanie:

„Mniej znaczy więcej.”

Nie jako zasadę, która każe wszystko usuwać.

Raczej jako pytanie, które warto od czasu do czasu zadać podczas projektowania:

Czy to, co właśnie dodaję, naprawdę pomaga tej stronie?

Jeśli tak - zostaje.

Jeśli nie - być może właśnie bez tego strona będzie lepsza.


 
 
bottom of page